Mój Wrocław

tu się urodziłam i tak to widzę. wycinki. próby ukazania niesamowitego miasta. ulotne chwile.

Wpisy

  • czwartek, 29 listopada 2007
    • Ławka między mostami

      Kamienna ławka między Mostami Średzkimi na Bystrzycy i Młynówce. Trzeba je pokonać kiedy chce się znaleźć w Leśnicy. Zostały zbudowane w latach 1909-1912, wcześniej oczywiście można było przeprawić się przez rzekę, drewnianymi, ponoć już od średniowiecza. Ich niemieckie nazwy to: Weistritzbrucke (Most Południowy na Bystrzycy) i Muhlgrabenbrucke (Most Północny na Młynówce). W 1945 zniszczone przez broniących się Niemców, odbudowane w latach 1948-1949. Do roku 1994 znane były jako Mosty Leśnickie.

      Siedzenie na starej ławce polecam łowcom mocnych wrażeń. Po moście cały czas coś jedzie.


      listopad 2007

      Jak macie ochotę wróćcie do mojej wcześniejszej notki, maszkara ma towarzystwo.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      skrzatka_wariatka
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 listopada 2007 00:50
  • wtorek, 27 listopada 2007
  • sobota, 24 listopada 2007
    • Wille Leśnicy II

      Okazuje się, że prowadzenie bloga o Wrocławiu może być czasem niebezpiecznym zajęciem. Wczoraj, wykorzystując resztki popołudniowego słońca, wsiadłam na rower i pognałam w stronę jednej z tych ulic w Leśnicy, na której wille pamiętają początki XX. wieku. Już przy pierwszej z nich zaczęły się problemy. Kilka minut zdjęć i pojawił się ochroniarz. Źle trafiłam. Ten na szczęście tylko bacznie mi się przyglądał. Taka praca. Ale zaraz obok miałam starcie z zamiatającym liście panem w berecie. Z tych, co wszystko lepiej wiedzą i nie silą się na zrozumienie drugiej strony dyskusji. Ta zaś była zawzięta. A po co robię zdjęcia? A dlaczego taaaakim obiektywem? A zaraz ci zniszczę ten aparat. Mała zdzirko.

      Kiedy ktoś nie próbuje rozmawiać, tylko wyrzuca z siebie złość, bo wydaje mu się, że teraz albo nigdy, bo napatoczyła się właśnie ofiara, jedyne co stwierdzam, to to, że ma pecha. Bo nie jestem podatnym gruntem. Nie szczekam na zawołanie. Tylko w środku owszem tak, coś mnie kłuje. Nie mam nieczystych intencji. I boli, bez sensu za każdym razem.

      Odjechałam powoli, odprowadzana wzrokiem ochroniarza i pana z miotłą. Tak właśnie. Powoli.

      Fotografowanie domów oprócz tego, że są ogrodzone przysparza i takie trudności. Stąd te obrazki nie należą do moich ulubionych. Dedykuję je panu w berecie.


      al. Klonowa 6


      ul. Serowarska 19


      ul. Serowarska


      ul. Serowarska 3


      al. Klonowa 6


      ul. Serowarska 9, ostatnie zdjęcie to na dowód, że domy na swój sposób żyją, mają oczy.

      listopad 2007

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wille Leśnicy II”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      skrzatka_wariatka
      Czas publikacji:
      sobota, 24 listopada 2007 00:49
  • niedziela, 18 listopada 2007
    • Fotograficzne rozmyślanie

      Odwiedziłam wczoraj miejsce z mojej ostatniej notki. Ten brzeg rzeki, instytut, w którym studiowałam. Towarzysko, ale aparaty wzięłam ze sobą. Pogoda paskudna, ciemno, szaro, ani jednego promienia światła na bezczelnie zasłoniętym chmurami niebie. Kręciłam się w kółko. W końcu wyciągnęłam aparat. Analogowy, chociaż mnie w tej chwili na to nie stać. Negatywy poczekają.

      Powoli zaczęłam robić zdjęcia. Najpierw samych budynków, ulubione sedesowce, kilka okolicznych starych kamienic, ich bramy, poniemieckie napisy na obdartych z tynku ścianach. A potem w kadr zaczęli mi wchodzić ludzie. Inaczej. To ja zaczęłam ich do tych kadrów nieśmiało zapraszać. Cały czas szukam w sobie metody na fotografowanie nieznajomych, spotkanych na drodze ludzi. Kiedy kieruję w ich stronę obiektyw czuję się jakbym wchodziła na zamknięty teren. Wstęp wzbroniony.

      Chcę fotografii prawdziwych, niepozowanych, tych ulotnych chwil. Tylko tyle i aż. Takie bez przerwy gdzieś oglądam. Kocham fotoreportaż. Czytam jak znani fotografowie radzą sobie z tą kwestią. I zbieram te rady na własną formułę. Potrzebuję jej...

      Macie jakieś doświadczenia albo rady?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Fotograficzne rozmyślanie”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      skrzatka_wariatka
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 listopada 2007 22:01
  • środa, 14 listopada 2007
  • poniedziałek, 12 listopada 2007
    • We and dogs

      Planowałam kiedyś taką serię fotografii - kundelki miasta Wrocławia - miały być oczywiscie czarno-białe, robione szerokim kątem. I jak to ja na planach się skończyło...

      Pieski są bardzo ważne w moim życiu. Jakoś tak wyszło :) Właśnie się wybieram z moimi dwoma na spacerek. Wiem, wiem, że jest noc ciemna i późna. Ale spadł pierwszy śnieg w tym roku i korzystamy. Bo lubimy zimę bardzo. One, bo to dwie suczki, tarzają się w nim z radością, mała łapie płatki kiedy pada :) A ja generalnie wolę zimne pory roku, jesień, zimę. Kiedy wieje wiatr, chmury suną po niebie, pada deszcz i śnieg. Mam bardzo blisko domu szczere pole i na nie wychodzimy. Teraz jest tam za sprawą śniegu bardzo jasno i można się daleko zapuścić. I tak własnie zaraz zrobię.

      A fotografia na dziś jest pamiątkowa. Spod wiaduktu w okolicach placu Powstańców Wielkopolskich. Ona to moja siostra, On mój przyjaciel. I ich psy. Spora część najważniejszych dla mnie postaci na świecie.

      Niech pójdzie do psiej kategorii, jako mały początek nigdy niezrealizowanej sesji. Takie ziarenko zasiane.


      czerwiec 2006 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „We and dogs”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      skrzatka_wariatka
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 listopada 2007 00:47
  • piątek, 09 listopada 2007
    • Wyścigi konne

      Wrocławski Tor Wyścigów Konnych na Partynicach obchodził w tym roku 100-lecie istnienia. Jego budowę rozpoczęto w 1905 roku, na podstawie projektu R. Jurgensa z Hamburga, po 2 latach nastąpiło uroczyste otwarcie. Ale wyścigi we Wrocławiu odbywały się już wcześniej. Konie biegały od 1833 roku na torze zlokalizowanym na terenie obecnego ZOO oraz Hali Ludowej.

      W Polsce mamy 3 tory wyścigowe, Wrocław, Sopot, Warszawa, bardzo mało. W dodatku ten warszawski od lat popada w ruinę, bo nikt nie ma dobrego pomysłu. Takie rzeczy to tylko w Polsce... Nie wiem jak to jest, że u nas wyścigi ledwo zipią a w Anglii odwiedza je Królowa w kapeluszu i przynoszą miliony. To jasne, że nie mamy takiej tradycji jak oni. Cóż, moja rada taka, żeby sobie podpatrzeć jak to u nich działa. Nie zaszkodzi na pewno. Mamy naprawdę piękne obiekty, z trybun w Sopocie widać morze, podobno żaden inny tor wyścigowy na świecie nie ma takiej lokalizacji. Są też ludzie, pracownicy, dżokeje, trenerzy, dla których konie sa całym życiem.

      We Wrocławiu mamy sporo szczęścia. Oprócz wyścigów organizowane są inne zawody jeździeckie, w tym nawet międzynarodowe oraz Mistrzostwa Polski, tak jak wrześniowe ujeżdżenie czy październikowe w stylu west. Na terenie toru jest drewniana rekonstrukcja wczesnośredniowiecznego grodu, w sezonie urzęduje tam gromadka rycerzy, urządzają pokazy. Powstaje też miasteczko westernowe. Od 2004 roku na torze ścigają się na wzór francuski kłusaki. Czyli pomysły są. W tą niedzielę odbędzie się Hubertus czyli gonitwa za lisem, symboliczne zakończenie sezonu jeździeckiego. Lis na szczęście jest też symboliczny.




      kwiecień 2005 

      Osobiście nie przepadam za tą kwestią. Koni żal. Często mają kontuzje. Ale podziwiam tory i ich architekturę, czuję tam historię. A to lubię. Kiedyś uwielbiałam ten temat fotograficznie, stąd taki fotoreportaż. Nie byłam na wyścigach od dwóch lat.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      skrzatka_wariatka
      Czas publikacji:
      piątek, 09 listopada 2007 18:54
  • czwartek, 08 listopada 2007